R E K L A M A :
 Newsletter >
 Wyslij znajomym >
 Dodaj do ulubionych
  Szukaj na stronie.
Jestes 46514193 gosciem na naszej stronie
Aktualizowano: 2026-09-28
Witamy na stronie Kurek-Rowery.pl

 

Kolarstwo - moje życie! 
Wacław Skarul kończy dziś 70 lat


Wacław Skarul i Rafał Majka. 
Fot. archiwum Wacława Skarula 

Wacław Skarul kończy dziś, 28 września 2026, siedemdziesiąt lat. W swym wielce pracowitym życiu od ponad 55 lat jest z kolarzami. Na dobre i na złe. Był ich trenerem, prezesem, mentorem. Nadal nie rozstaje się z rowerem i pilnie śledzi to, co dzieje się na na szosach, torach i trasach MTB. 

Urodził się 28 września 1956 we Wrocławiu. To ważny rok w polskiej historii. W maju Stanisław Królak wygrywa jako pierwszy Polak Wyścig Pokoju, w czerwcu w Poznaniu robotnicy zakładów "Cegielskiego" demonstrują o godne życie i wolność, w październiku Władysław Gomułka daje na placu Defilad w Warszawie rodakom nadzieję na lepszą przyszłość. 

Jest rok 1960, w Rzymie odbywają się Igrzyska Olimpijskie. Ścigają się tam kolarze. Wyścig ze startu wspólnego wygrywa reprezentant Związku Radzieckiego Wiktor Kapitonow, za nim na mecie meldują się Włoch Livio Trappe i Belg Willy van den Bergen. Polacy nie zdobyli medali, ale pojechali nieźle: Stanisław Gazda był szósty, Bogusław Fornalczyk - jedenasty a Wiesław Podobas - 12. W tym to roku 4-letni Wacław Skarul potrafi już samodzielnie jeździć na rowerze. – Miałem wówczas dziecięce "Bobo", które sprawiało mi wielką radość. Pedałowałem na nim wokół domu, mieszkałem z rodzicami przy ulicy Słowiańskiej - naprzeciw słynnego bunkra, i najbliższej okolicy. Radowała mnie jazda, wchodzenie w zakręty. Rower wielokrotnie leżał, ja razem z nim. Trzeba było go naprawiać, moje kolana były często posiniaczone i pokrwawione - wspomina. 


Wacław Skarul i Ryszard Szurkowski z polskimi kolarzami. 
Fot. archiwum Wacława Skarula 

Ma 13 lat i staje się posiadaczem "Eski", roweru czeskiej produkcji, solidnej konstrukcji będącej skrzyżowaniem maszyny szosowej z turystyczną. – Już mogłem cieszyć się jazdą po Wrocławiu, nie tylko wokół domu. I obserwować na Stadionie Olimpijskim w maju 1969 roku jak Ryszard Szurkowski wygrywa etap Wyścigu Pokoju. To było niesamowite przeżycie. To było pierwsze zetknięcie z Ryszardem, młodego kibica z człowiekiem, o którym później pisałem pracę magisterską, i z którym współpracowałem przez kilka lat jako asysent trenera reprezentacji polskich kolarzy. 

– I choć jako nastolatek zawzięcie pedałowałem na rowerze, to moja droga do sportu rozpoczęła się od wioślarstwa. Zabrakło jednego z zawodników, więc dałem się namówić przez kolegów, by uzupełnić czwórkę. Miałem silne nogi, więc spróbowałem. Były treningi na Odrze, były i regaty. Ale ostatecznie trafiłem do kolarstwa, czego nie żałuję - mówi we wrześniu 2026 były trener, były prezes polskich kolarzy i ich mentor. 

Wacek Skarul rozpoczyna przygodę z kolarstwem na początku lat 70-tych. We Wrocławiu działa wówczas siedem klubów, trafia do największego i najlepszego - Dolmelu. Są dwie gwiazdy, dwa wielkie nazwiska: Ryszard Szurkowski (szosa) i Janusz Kierzkowski (tor). Jest kogo podpatrywać, podziwiać. Trenerzy mówią: – Masz predyspozycje torowca. Trenuje, startuje, odnosi pierwsze sukcesy - jest rok 1973. I pierwsze wyjazdy zagraniczne. 


Wacław Skarul i Joachim Halupczok 
Fot. archiwum Wacława Skarula

– Jest rok 1975. Startuję we Włoszech, w Mediolanie na torze kolarskim Vigorelli. Ścigam się na słynnym obiekcie. Rywalizuję ze znanymi zawodnikami. Wygrywam jeden z wyścigów. Jadę po listewkach ze szwedzkiego drewna sosnowego. Nie jak wcześniej w Polsce na betonie. Ten odgłos zetknięcia roweru z tym skandynawskim podłożem generuje niezwykły dźwięk, który zachowałem do dziś w swej pamięci - podkreśla z sentymentem.  

Startuje na torze, odnosi sukcesy. I poznaje tych, którzy czynią to samo i walczą o reprezentacyjne ostrogi: Jana Jankiewicza, Krzysztofa Sujkę, Czesława Langa i innych. Poznaje też trenera Mariana Więckowskiego i jego piękną córkę Małgosię na  jednym ze zgrupowań. 

Czerwiec 1975 jest końcem kariery kolarskiej Wacka Skarula. Podczas zawodów w Żyrardowie dramatycznie upada. Traci świadomość, szpital. Jeden, później kolejne miejsce, gdzie dochodzi do zdrowia. Nie zrywa jednak z kolarstwem, bowiem kończy studia na Akademii Wychowania Fizycznego we Wrocławiu, pisząc pracę magisterską o Ryszardzie Szurkowskim. O jego wydolności fizycznej. Pisze ją w roku 1979, a rok później jest po raz pierwszy na Igrzyskach Olimpijskich w Moskwie. Jako asystent trenera i zarazem lekarza Zbigniewa Rusina. 


Wacław Skarul i Michał Kwiatkowski. 
Fot. archiwum Wacława Skarula

– Byłem na pięciu igrzyskach olimpijskich. W Moskwie cieszyłem się z sukcesu Czesława Langa (srebro) i na torze Kryłatskoje widziałem triumf złotego medalisty Siergieja Suchoruczenkowa podczas wyścigu ze startu wspólnego. Osiem lat później jestem w Seulu, gdzie nasza drużyna w jeździe drużynowej na 100 km zdobywa srebrny medal w składzie Zenon Jaskuła, Marek Leśniewski, Andrzej Sypytkowski i Joachim Halupczok. Przegraliśmy złoto o siedem sekund z ekipą z NRD. Na koreańskiej imprezie Ryszard Szurkowski był trenerem, ja jego asystentem. Cztery lata później melduję się na igrzyskach w Barcelonie, gdzie nie zdobyliśmy medalu: Andrzej Sypytkowski był szósty w wyścigu ze startu wspólnego. W Londynie, na kolejnych, nie ocieramy się o medal, ale z Rio de Janeiro wracamy z dwoma: Mai Włoszczowskiej (srebro MTB) i Rafała Majki (brąz w wyścigu ze startu wspólnego) - bardzo syntetycznie ujmuje swoją obecność na pięciu olimpiadach, podkreślając dobitnie, że każdy z tych medali był źródłem emocji i radości, świętem dla niego i Polski Kolarskiej. 

Wacław Skarul - ponad 55 lat z kolarzami. Od jesieni 1984 do jesieni 1988 była to twórcza współpraca z trenerem polskich szosowców Ryszardem Szurkowskim. – Zadzwonił w październiku 1984 i zaproponował mi funkcję asystenta. Zgodziłem się od razu i pod koniec tego roku w Zakopanem odbyliśmy pierwsze zgrupowanie kolarzy, dzieląc się rolami. Nasza współpraca trwała owocne pięć lat. Myślę, że uczyliśmy się nawzajem: ja od Ryszarda zagadnień treningu i taktyki, on ode mnie spraw związanych z wydolnością zawodników. W grudniu 1988 zastąpiłem Ryśka na stanowisku i prowadziłem samodzielnie kadrę do 1992 roku. A w sezonie 1989 Joachim Halupczok we Francji pojechał fenomenalnie po tytuł mistrza świata, sprawiając mi ogromną radość 


Wacław Skarul podczas telewizyjnego komentowania Tour de Pologne z Michałem Kwiatkowskim i Maciejem Kurzajewskim. 
Fot. archiwum Wacława Skarula 

Minęły lata, przyszedł rok 2014 i polscy kolarze startują na mistrzostwach w świata w hiszpańskiej Ponferradzie. Prezesem Polskiego Związku Kolarskiego jest wówczas Wacław Skarul, selekcjonerem Piotr Wadecki. Jedzie dziewiątka: Michał Kwiatkowski, Michał Gołaś, Maciej Paterski, Maciej Bodnar, Bartosz Huzarski, Barłtłomiej Matysiak, Przemysław Niemiec, Michał Podlaski i Paweł Poljański. – Siedzę w loży VIP-owskiej i ciągle słyszę od innych ważnych ludzi, a to z Niemiec, a to z Norwegii, z innych jeszcze krajów: co ci Polacy robią? Dla kogo oni jadą? Może dla Hiszpana Valverde? Nasi, po prostu, przez większość wyścigu kontrolowali tempo peletonu i chronili swojego lidera, co umożliwiło Michałowi Kwiatkowskiemu przeprowadzenie genialnego ataku na ostatnich siedmiu kilometrach. Zwycięskiego. Radość była ogromna, Mazurek Dąbrowskiego brzmiał przepięknie, a na zdjęcie naszej reprezentacji patrzę ze wzruszeniem - nawiązuje do championatu sprzed 12 lat. I dodaje: – Michał sprawił mi tego dnia, 28 września 2014, niesamowity prezent na me 58. urodziny. Polskie złoto na hiszpańskiej ziemi w moje urodziny! 

Wacek Skarul kończy dziś 70 lat. Większość życia spędził z kolarzami. Był na pięciu igrzyskach olimpijskich, wielokrotnie na mistrzostwach świata. Był pomocnkiem Ryszarda Szurkowskiego i jego następcą jako trener narodowej reprezentacji. Był cenionym nauczycielem akademickim w Akademii Wychowania Fizycznego we Wrocławiu.  Od marca 2011 do października 2016 był prezesem Polskiego Związku Kolarskiego. Trenował też kadrę austriackich szosowców. Pracował także w biznesie. Przejechał kawał świata, choć, jak przyznaje, nie był jeszcze na Grenlandii. Wychował i wykształcił, plus minus, stu trenerów kolarstwa. 


Andrzej Sypytkowski, Joachim Halupczok, Wacław Skarul, Marek Leśniewski i Zenon Jaskuła. Polska drużyna wywalczyła na Igrzyskach Olimpijskich w Seulu (1988) srebrny medal w jeździe drużynowej na 100 km. Do złotego zabrakło raptem 7 sekund. 
Fot. archiwum Wacława Skarula

Mieszka od urodzenia we Wrocławiu. Kocha to miasto. I to z lat powojennych, gdy blisko ulicy Słowiańskiej (dom rodziców, dwóch sióstr i jego) przebiegała ulica Legnicka pełna gruzów, rozwalonych domów - swoisty obraz zniszczenia i destrukcji. I ten z późniejszych czasów, gdy dorastał, gdy wchodził w świat sportu, i gdy podnosiło się ono z ruin i piękniało. – To miasto pięciu rzek i stu kilkudziesięciu mostów. Idealne na jazdy i spacery rowerowe. Można ścieżkami z każdej strony dojechać do Rynku, zawsze pięknego i zawsze tętniącego życiem. 


Kasia Niewiadoma i Wacław Skarul. Igrzyska Olimpijskie w Rio de Janeiro. Rok 2016. 
Fot. archiwum Wacława Skarula 

Uwielbia jazdy rowerem po Wrocławiu. Podziwia miasto i uspokaja duszę. Miesięcznie pokonuje około 500 kilometrów. Wiosną i latem więcej, gdy jest chłodniej - trochę mniej. Jazda samochodem zawsze sprzyjała mu przyjemność, w latach trenerskich obowiązków rocznie przejeżdżał około 100 tysięcy kilometrów. Żona Aleksandra jest jego dobrą duszą, świetnie gotuje, dobrze tańczy. Słucha muzyki z lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych XX wieku. Lubi podróże. I wie, że swym życiem wpisał się na zawsze w historię polskiego kolarstwa, w historię Wrocławia. 


Dużo zdrowia Wacku! Trzymaj się!

                               Piotr Kurek 

 

  

Robi wrażenie, trzeba zobaczyć 
Muzeum Ryszarda Szurkowskiego 
odsłoniło swe oblicze 


Krzysztof Kozanecki - twórca Muzeum Ryszarda Szurkowskiego w Krośnicach na Dolnym Śląsku.
Fot. Piotr Kurek 

Muzeum Ryszarda Szurkowskiego w Krośnicach odsłoniło w sobotę 19 września 2026 swe oblicze. Pokazuje życie i sportową karierę polskiego kolarza wszech czasów. Napiszę krótko, robi wrażenie i trzeba je odwiedzić oraz zobaczyć prezentację życiorysu wybitnego rodaka opowiedzianą zdjęciami, rowerami, medalami, koszulkami i rozmaitymi artefaktami.  

Krzysztof Kozanecki, serdeczny przyjaciel Mistrza Ryszarda, zadeklarował kilka lat temu, że takie muzeum powstanie. I że pokaże Jego życie od początku do końca. Z największym akcentem na znaczoną wielkimi sukcesami jego karierę kolarza. 

Była długa, owocna, pełna wielkich sukcesów. Przez ponad dwa lata wchodził na podium: odniósł 429 zwycięstw, 211 razy był drugi, 149 razy stawał na najniższym stopniu podium. 


Wejście do Muzeum Ryszarda Szurkowskiego. 
Fot. Piotr Kurek 

Rodzina Ryszarda Szurkowskiego, mistrzowie kolarscy sprzed lat,
miejscowe władze z wójtem Krośnic na czele oraz zaproszeni goście jako pierwsi mieli okazję dziś zobaczyć dzieło, nie bójmy się tego słowa, Krzysztofa Kozaneckiego. To był jego pomysł, konsultowany z fachowcami od muzealnictwa, by postać Mistrza Ryszarda pokazać we wszelkich wymiarach. Kolarskich, pozasportowych, jako tego, który na zawsze ukochał Świebodów (miejsce urodzenia) i jego okolice. 

Byłem, oglądałem, fotografowałem. Jestem pod wrażeniem i gratuluję Krzysztofowi Kozaneckiemu, że swój zamiar doprowadził do końca. 


Kolekcja pucharów i medali robi imponujące wrażenie. 
Fot. Piotr Kurek 

Ryszard Szurkowski odszedł od nas w lutym 2021. Był wybitnym kolarzem, był wybitnym sportowcem, był wybitnym Polakiem. To muzeum pokazuje kolarski świat Mistrza Ryszarda i czas, w którym odnosił swe największe. Pokazuje Polskę, jego rodzinę. Pokazuje jednego z największych szosowców wszech czasów. 

Ludzie rowerów i kolarstwa winni to zobaczyć. Rekomenduję, polecam, zachęcam. 

I jeszcze jedno: sobotnia impreza to było głównie przekazanie przez Krzysztofa Kozaneckiego muzeum w darze gminie Krośnice i symboliczne otwarcie w gronie rodziny, przyjaciół, członków LC Poznań 1990, lokalnej społeczności.
Dla zwiedzających muzeum będzie czynne pod koniec października 2026.


                          Piotr Kurek 
 

 

 

Kasia Niewiadoma
wygrywa na Mount Ventoux
Polka liderką Tour de France Femmes

 

Kasia Niewiadoma wygrywa na Mount Ventoux i obejmuje prowadzenie w kobiecym Tour de France. 7 sierpnia 2026.
Fot.. CANYON//SRAM / Lucas Abad
 
Kasia Niewiadoma wygrała dziś VII etap Tour de France Femmes z metą na Mount Ventoux, czyli słynną nie tylko w świecie kolarskim Górą Wiatrów. Zrobiła to w absolutnie mistrzowskim stylu, czyli na solo. Była na mecie wcześniej o ponad minutę od drugiej zawodniczki, Holenderki Demi Vollering. To zwycięstwo sprawiło, że objęła prowadzenie w kobiecym wyścigu. Ma 15 sekund przewagi nad Holenderkę właśnie.
 
U podnóża piekielnego podjazdu pod Mont Ventoux odjechała wyprzedzającym ją w klasyfikacji generalnej Demi Vollering i Szwajcarce Marlen Reusser i z każdym metrem powiększała przewagę. Pedałowała dzielnie i już kilka kilometrów przed metą stało się jasne, że nikt jej nie dogoni. Walczyła z czasem, by objąć prowadzenie w wyścigu. To się udało.
 
Pani Kasia dziś starannie zaplanowała atak, męczyła się, jechała pewnie po triumf. Po triumf na świętej dla rowerów i kolarstwa górze. Za metą łapała oddech, płakała z radości i jej oczy emanowały szczęściem. To wielki dzień dla polskiego kolarstwa, dla naszego kobiecego cyklizmu, dla sportu.
 
Do zakończenia touru zostały dwa etapy. Trzeba mieć nadzieję, że nasza kolarka wytrzyma presję i dojedzie do finiszowej mety jako ponowna triumfatorka. Przed dwoma laty wygrała ten wyścig, ale bez etapowego zwycięstwa.
Dziś cała sportowa Polska życzy sukcesu w Nicei! I dziękuje za ikoniczny wysiłek na świętej górze kolarstwa Mount Ventoux.
 
                            Piotr Kurek
 
  

Zbigniew Spruch - kolarz bez skazy
25 lat wspaniałej kariery sportowej 


Zbigniew Spruch - kolarz wybitny. 
Fot. archiwum Zbigniewa Sprucha

Zbigniew Spruch był kolarzem przez 25 lat. Zaczynał swą przygodę z rowerem w wieku 13 lat, kończył w roku 2003. Przez ćwierć wieku ścigał się na całym świecie, najpierw jako amator, od 1992 roku jako zawodowiec. W sezonie 2000 wywalczył tytuł wicemistrza świata we Francji (Plouay) w wyścigu ze startu wspólnego, będąc w ten sposób pierwszym Polakiem tak wysoko nagrodzonym w profesjonalnym peletonie. 

Urodził się na Ziemi Lubuskiej, 13 grudnia 1965, w niewielkim Kożuchowie. Od najmłodszych lat podpatrywał ojca i chciał być taki, jak on. Mało kto wie, że Jerzy Spruch (rocznik 1938) był kolarzem i reprezentował zielonogórski klub - Transbud. W jego barwach startował w rozmaitych wyścigach szosowych, także w Tour de Pologne. 

Był rok 1961, startujący w TdP szosowcy mieli do pokonania trasę o długości 1329 km, podzieloną na 8 etapów. Zaczynali w Warszawie, kończyli w Łodzi. Triumfował wówczas indywidualnie Henryk Kowalski przed Bogusławem Fornalczykiem. Wystartowało 100 zawodników, ukończyło 68. Jerzy Spruch zajął w klasyfikacji generalnej 47. miejsce.

25 lat przygody na kolarskich wyścigach. 
Fot. archiwum Zbigniewa Sprucha

Syn odziedziczył talent po ojcu i rozpoczął przygodę z rowerem w roku 1978. Nie miał jeszcze dwunastu lat. Pierwszych rad udzielał mu właśnie tata i Kazimierz Prokopyszyn - trener zielonogórskich kolarzy. Minęło prawie pół wieku, a Zbigniew Spruch pamięta swój pierwszy wyścig kolarski. – To było w Zielonej Górze. Start był koło betoniarni przy drodze na Krosno Odrzańskie. Jechaliśmy do Leśniowa Wielkiego i z powrotem, łącznie 30 kilometrów. Nie pamiętam, które miejsce zająłem, ale byłem w czołówce, na czwartym lub piątym miejscu. 

Kolarstwo w Zielonej Górze rozwijało się w latach 70. i 80. XX wieku i Zbigniew Spruch swymi sukcesami pomnażał dorobek tutejszego klubu. Miał stypendium sportowe, trafił do Legii Warszawa i po zakończeniu służby wojskowej wrócił do swego ukochanego miasta. Jako amator wygrał wiele wyścigów. Startował w latach 1988 i 1989 w Wyścigu Pokoju: w każdym z tych występów wygrał po jednym etapie. 

Mówiąc najkrócej, zielonogórzanin miał bardzo bogatą karierę amatorską, to nie tylko sukcesy w Wyścigu Pokoju, ale zwycięstwa w wyścigu Dookoła Dolnej Saksonii, czy też w wyścigu Dookoła Nadrenii. Wygrał jako amator 120 wyścigów. 


Zbigniew Spruch wicemistrzem świata zawodowców, rok 2000.
Fot. archiwum Zbigniewa Sprucha 

– Kiedy Joachim Halupczok został szosowym mistrzem świata amatorów w roku 1989, w zawodowym peletonie zaczęto interesować się Polakami. Pamiętam jesień 1991, kiedy zostaliśmy zaproszeni do Włoch: Jacek Bodyk, Sławek Kasprzyk, Marek Szerszyński i ja. Pomógł nam wówczas Czesław Lang i jego znajomości. To  było zderzenie z innym światem. Przy stole usiadła nasza czwórka, Giuseppe Saroni i Lang. Podpisaliśmy kontrakty na jeden rok, sezon 1992 - wspomina. 

– W roku olimpijskim 1992 startowałem w grupie Lampre - Colnago tylko we Wloszech. Już w pierwszych startach dałem się ładnie pokazać. W roku następnym jako kolarz Lampre - Politi ścigałem się już w całej Europie Zachodniej, w najważniejszych imprezach. W roku 1995 z kolegami z Lampre-Panaria przyjechałem do Polski, by ... wygrać Tour de Pologne. Ja się cieszyłem bardzo, myślę głośno, że Czesław Lang też - mówi o swym sukcesie w naszym narodowym wyścigu. 

Pięć lat póżniej odnosi swój największy sukces życiowy. Na szosowych Mistrzostwach Świata we Francji (Plouay) zdobywa tytuł wicemistrza świata zawodowców w wyścigu ze startu wspólnego. – Mógł zostać mistrzem! - to słowa Lecha Piaseckiego, wybitnego polskiego kolarza. –  Na 150 metrów przed metą drogę zajechał mi Włoch i musiałem hamować. Cóż tego, że byłem w tej grupie najszybszy? Kiedy znów się rozpędziłem, byłem  drugi. Na mecie cieszyłem się bardzo. Zostałem wicemistrzem świata. Później, jak to starannie przeanalizowałem, pozostał niedosyt. Można było to wygrać! - to słowa refleksji o utraconej szansie na championat świata. 


Numer startowy na Tour de France. 
Fot. archiwum Zbigniewa Sprucha


Zbigniew Spruch jeżdził we włoskich grupach zawodowych od 1992 do 2003 roku. Jego kolegami byli wybitni kolarze: Jan Svorada, Paweł Tonkow, Dżamolidin Abdużaparow, Maurizio Fondriest, Franco Ballerini, dyrektorem sportowym legendarny Giuseppe Saronni. 

Jechał w wielkich tourach: Tour de France (3 razy), Giro (6), hiszpańskiej Vuelcie (3). Dwa razy reprezentował Polskę  na Igrzyskach Olimpijskich w Atlantcie (1996) i Sydney (2000). 

W swym sportowym życiu, 25 lat, przejechał około 800 tysięcy kilometrów. Wypada to rocznie 32 tysiące. Zaczynał w Zielonej Górze, której był wierny w amatorskiej części kariery. Przez 12 lat poznał Włochy, od strony rowerów i kolarstwa oraz zwykłego życia. Zostawił w Italii wiele sportowego serca i pozyskał wielu przyjaciół. Zawsze dysponował szybkim finiszem, stąd często wygrywał. 

Mieszka w Zawadzie, zachodniej części Zielonej Góry. – Wychodzę z domu i jestem w lesie. Można pochodzić, pospacerować, pooddychać świeżym powietrzem. Albo siąść na rower i pojechać przed siebie. Moje miasto oferuje mnóstwo dróg i ścieżek rowerowych. Ale i te podzielonogórskie też są godne uwagi, jak choćby ta w stronę Nowej Soli i dalej po dawnym szlaku rowerowym aż do granic Lubuskiego z Wielkopolską - to słowa 60-latka. 


Zbigniew Spruch 12 lat ścigał się we włoskich grupach zawodowych. 
Fot. archiwum Zbigniewa Sprucha

Cieszy się, że tegoroczny Tour de Pologne pojedzie przez Lubuskie i 5 sierpnia najlepsi kolarze świata finiszować będą w Zielonej Górze na trzecim etapie z Gorzowa Wielkopolskiego. – Jestem w komitecie organizacyjnym tego wydarzenia i myślę, że końcówka w naszym mieście będzie niezapomnianym wydarzeniem - podkreśla. 

I jeszcze jedno: fani kolarstwa na całym świecie są pod wrażeniem ostatniej edycji (12 kwietnia) wyścigu Paryż - Roubaix i pasjonującej walki Słoweńca Tadeja Pogacara i Belga Wout van Aerta o zwycięstwo. Zbigniew Spruch startował w kultowym "Piekle Pólnocy" trzy razy. Było to w latach: 1999 - 14. miejsce, 2000 i 2002 - 15. miejsce. To daje mu tytuł najskuteczniejszego Polaka w historii Paryż - Roubaix. 

Przed rokiem świętował ćwierćwiecze sukcesu we francuskim Plouay. Żona Alina przygotowała rodzinną uroczystość, pomagały córka Paulina (starsza) i Aleksandra z mężami. Było co wspominać z dawnych lat i radować się z dobrego zdrowia, dobrostanu najbliższych. 

Zbigniew Spruch w niedzielę będzie pod Zieloną Górą gościem specjalnym wyścigu kolarskiego "Piekło Przytoku". Warto przyjechać na to wydarzenie i asystować zawodniczkom i zawodnikom w towarzystwie wybitnego kolarza - kolarza bez skazy. 


                         Piotr Kurek 

 

 

 

Robi wrażenie, trzeba zobaczyć (2026-09-19)
Muzeum Ryszarda Szurkowskiego  odsłoniło dziś swe oblicze  Krzysztof Kozanecki - twórca Muzeum Ryszarda Szurkowskiego w Krośnicach na Dolnym Śląsku. Fot. Piotr Kurek  Muz... [ wiďż˝cej >> ]
 
Wacław Skarul (2026-09-28)
Kolarstwo - moje życie!  Wacław Skarul kończy dziś 70 lat Wacław Skarul i Rafał Majka.  Fot. archiwum Wacława Skarula  Wacław Skarul kończy dziś, 28 września 2026, siedemdziesią... [ wiďż˝cej >> ]
 
Kasia Niewiadoma
wygrywa na Mount Ventoux
(2026-08-07)
Polka liderką Tour de France Femmes   Kasia Niewiadoma wygrywa na Mount Ventoux i obejmuje prowadzenie w kobiecym Tour de France. 7 sierpnia 2026 Fot.. CANYON//SRAM / Lucas Abad &nbs... [ wiďż˝cej >> ]
 
9 sierpnia wielki finał w Wągrowcu (2026-07-31)
Mini REHAU Cup 2026, czyli wspieramy młode talenty     Już po raz trzeci najmłodsi miłośnicy rowerów mają okazję wziąć udział w Mini REHAU Cup – cyklu wyścig&oa... [ wiďż˝cej >> ]
 
Zbigniew Spruch (2026-04-18)
Zbigniew Spruch - kolarz bez skazy 25 lat wspaniałej kariery sportowej  Zbigniew Spruch - kolarz wybitny.  Fot. archiwum Zbigniewa Sprucha Zbigniew Spruch był kolarzem przez 25 lat. ... [ wiďż˝cej >> ]
 
Adrian Mrówka nie dał się zaskoczyć (2026-04-16)
Inauguracja czwartków kolarskich 2026 na torze samochodowym "Poznań"   Adrian Mrówka wygrał pierwszy w tym roku czwartek kolarski na torze samochodowym "P... [ wiďż˝cej >> ]
 
Zaczynamy jutro sezon kolarski
na torze samochodowym Poznań
(2026-04-15)
GIOŚ zawiesił swą decyzję z wtorku   Droga braci kolarska! Mam dla Was dobrą wiadomość. Główny Inspektor Ochrony Środowiska zawiesił swą decyzję z wtorku w sprawie funkcjonowani... [ wiďż˝cej >> ]
 
Rowerowa szansa dla najmłodszych (2026-04-14)
Mini REHAU Cup 2026 – trzeci sezon przed nami!   Firma REHAU zaprasza dzieci na zawody rowerowe.  Fot. archiwum REHAU Interior Solutions   Przed nami trzeci sezon ... [ wiďż˝cej >> ]
 
Tor samochodowy Poznań zamknięty! (2026-04-14)
 Wszystkie imprezy zostają odwołane   Zdjęcie ilustruje zawody kolarskie na torze samochodowym "Poznań". 1 maja 2025.  Fot. Piotr Kurek    ... [ wiďż˝cej >> ]
 
Miejsce w piekle czeka na Ciebie! (2026-04-06)
Lubuski klasyk kolarski już 19 kwietnia     Piekło Przytoku to Lubuski klasyk rowerowy inspirowany legendą Paris-Roubaix. Trwa przyjmowanie zgłoszeń do tegorocznego... [ wiďż˝cej >> ]
 
Życzenia na Wielkanoc 2026 (2026-04-04)
      Pogodnych, radosnych i rod... [ wiďż˝cej >> ]
 
Życzenia świąteczne 2025 (2025-12-23)
  Pogodnych świąt Bożego Narodzenia ... [ wiďż˝cej >> ]
 
83. Tour de Pologne
przejedzie z Gdyni do Wieliczki
(2025-12-16)
Z Czesławem Langiem rozmawia Piotr Kurek Czesław Lang od ponad 30 lat organizuje Tour de Pologne. Fot. archiwum Czesława Langa – Witam serdecznie. Co u Ciebie, jak tam ze zdrowiem? &n... [ wiďż˝cej >> ]
 
Słońce sprzyjało amatorom (2025-10-06)
Niezwykle udana impreza w Górze   Start na dystansie Mega, 58 kilometrów.  Fot. Piotr Kurek    Władze Góry (miejskie i powiatowe) or... [ wiďż˝cej >> ]
 
Trudny maraton w ładnej okolicy (2025-09-22)
Dobry poziom sportowy rywalizacji  Rafał Chmiel na trasie międzychodzkiego maratonu MTB.  Fot. Piotr Kurek    Mariusz Gil wygrał niedzielny maraton MTB w ... [ wiďż˝cej >> ]
 
Mariusz Gil poza zasięgiem rywali (2025-09-21)
Pedałowałem dziś w Dormowie Mariusz Gil, trzeci od lewej, w otoczeniu kolegów: Rafała Chmiela, Tomasza Misjana i Adriana Zimnego.  Fot. Piotr Kurek    Prawie 350 os&o... [ wiďż˝cej >> ]
 
Byłem, widziałem, rekomenduję (2025-09-15)
Bike Fit Leszno działa od dzisiaj, 15 września    Jakub Antkowiak (z lewej) i Mateusz Drabik w nowym studio Bike Fit Leszno. 15 września 2025.  Fot. Piotr Kurek ... [ wiďż˝cej >> ]
 
Świebodzin czeka na maratończyków MTB (2025-09-10)
Piąta edycja Grand Prix Kaczmarek Electric 2025 Start do maratonu MTB z cyklu Grand Prix Kaczmarek Electric 2024. Świebodzin, 21 kwietnia 2024. Fot FOTOMTB.pl W najbliższą niedzielę (14 wrześn... [ wiďż˝cej >> ]
 
Propozycja nie do odrzucenia (2025-07-10)
Maraton MTB Cybinka 2025    W drugą niedzielę lipca, trzynastego, odbędzie się Maraton MTB Cybinka 2025. Organizatorzy tej imprezy - władze lubuskiej gminy - serdecznie zapraszają do... [ wiďż˝cej >> ]
 
Dałem dziś niezłego czadu (2025-06-14)
Dałem dziś niezłego czadu Druga setka na rowerze w tym roku     Dałem dziś (14 czerwca 2025) niezłego czadu na rowerze. Pokonałem dystans 112 kilometrów. Zajęło m... [ wiďż˝cej >> ]
 
Wielkie święto rowerów w Sulechowie (2025-05-14)
Grand Prix Kaczmarek Electric 2025   Joanna Balawajder, Łukasz Duch oraz Dobra Wiara z Sulechowa (BikeSul) od lat organizują niezapomniane imprezy rowerowe. Zdjęcie ilustruj... [ wiďż˝cej >> ]
 
 

Logo BCM Nowatex - Producent odzie�y rowerowej, sportowej, kolarskiej

EUROBIKE

 

 
WSTECZ HOME E-MAIL