R E K L A M A :
 Newsletter >
 Wyslij znajomym >
 Dodaj do ulubionych
  Szukaj na stronie.
Jestes 36949795 gosciem na naszej stronie
Aktualizowano: 2021-07-12
Witamy na stronie Kurek-Rowery.pl

 
Piękny pokaz jazdy
Mariusz Gil wygrywa w Chodzieży


Mariusz Gil jedzie po zwycięstwo w Chodzieży.
Fot. FOTOMTB.pl
 
Mariusz Gil ze Strzelec Krajeńskich wygrał dziś w Chodzieży maraton MTB z cyklu Grand Prix Kaczmarek Electric na najdłuższym dystansie (72 km) w elicie mężczyzn. Uczynił to po mistrzowsku. Na metę przyjechał solo. Drugiego na mecie Filipa Jeleniewskiego wyprzedził o 1 minutę 19 sekund.
 
– Trasa była piękna, ale trudna, momentami mordercza - mówił za linią mety Mariusz Gil, przed laty prawie etatowy reprezentant Polski w kolarstwie przełajowym. – Wygrałem, jestem zadowolony. To oznacza, że po mojej kontuzji już nie ma śladu. Gratuluję organizatorem wyznaczenia tak górskiej, malowniczej trasy - komplementował ich z podium zawodnik Euro Bike Kaczmarek Electric Team.
 
Elita mężczyzn, 72 km
1. Mariusz Gil, Euro Bike Kaczmarek Electric Team - 3:12:48
2. Filip Jeleniewski, Rybczyński-Bikes Remmers Team - 3:13:59
3. Bartłomiej Oleszczuk, Rybczyński-Bikes Remmers Team - 3:22:07
4. Arek Petka, Klub Kolarski Lew Lębork - 3:23:41
5. Paweł Arciszewski, Start Białystok - 3:24:44
6. Marcin Urbaniak. KS Stomil Poznań - 3:24:45
7. Bartosz Kołodziejczyk, Euro Bike Kaczmarek Electric Team - 3:26:05
8. Michał Gehrke, Rybczyński-Bikes Remmers Team - 3:27:22
9. Grzeegorz Grabarek.REAL 64-sto - 3:34:19
10. Jakub Najs, Euro Bike Kaczmarek Electric Team - 3:44:03
 
– Chciałem wygrać, ale nie dałem rady - mówił na mecie Filip Jeleniewski, główny rywal Mariusza Gila. – Mieszkam w Podaninie, kilka kilometrów od Chodzieży. Znam trasę bardzo dobrze, mógłbym po niej jechać prawie z zamkniętymi oczami. Trenowałem na niej ostatnio dość regularnie. Odjechaliśmy z Mariuszem konkurentom dość wcześnie i mocno pedałowaliśmy. Odskoczył mi do przodu na ostatnich kilku kilometrach. Przegrać z takim kolarzem to żadna ujma - podkreślił Filip Jeleniewski, na którego na mecie czekała ośmioosobowa rodzina.
 
Rywalizację elity kobiet wygrała Aleksandra Andrzejewska z Wisły (CST Accent MTB Team) przed Agnieszką Kachel (Rybczyński-Bikes Remmers Team), Darią Kasztaryndą (Cellfast MTB Team) i Małgorzatą Krawczyk (niestowarzyszona).
 
Ponad 350 osób przyjechało dziś do Chodzieży, by rywalizować w czwartej edycji cyklu Grand Prix Kaczmarek Electric. Z dystansem Giga (72 km) zmagało się 66 osób, z Mega (42 km) - 110, z Mini (29 km) - 159. Wystartowało 15 młodziczek, młodzików i żaków. Z trasą Fun mierzyło się 7 osób.
 
Na dystansach średnim i krótkim zwyciężali: Mega (42 km) - Mateusz Beczek (Kosox Bike Team) i Monika Otulakowska (Rybczyński-Bikes Remmers Team), Mini (29 km) - Jakub Klimpel (REAL 64-sto) i Sylwia Szpulewska-Larek (SKS Oborniki).
 
Była to ładna impreza. Entuzjaści MTB z Chodzieży natrudzili się wielce, by przygotować trudną i urokliwą trasę. Startujący chwalili jej konfigurację i okrutnie się męczyli. Na maraton "Kaczmarka" przyjechali ludzie z Wisły, Białegostoku, Gdańska, Lęborka, Bydgoszczy, Tczewa oraz Lubuskiego, Zachodniopomorskiego i Wielkopolski.
 
Najlepsze zawodniczki i najlepszych zawodników honorowali burmistrz Chodzieży Jacek Gursz i jego zastępca Piotr Witkowski oraz Joanna Balawajder - koordynatorka cyklu Kaczmarek Electric.
                                          Piotr Kurek

 

  

Trwa licytacja
dwóch numerów startowych

Za miesiąc ORLEN Tour de Pologne Amatorów
Memoriał Ryszarda Szurkowskiego
 
10 sierpnia 2021, a więc za miesiąc, odbędzie się ORLEN Tour de Pologne Amatorów Memoriał Ryszarda Szurkowskiego. Wyścig szosowy nie dla zawodowców na dystansie 73 km zostanie przeprowadzony w przepięknej okolicy: w Bieszczadach. Start i meta będą zlokalizowane w Arłamowie.
 
 
Trwają zapisy. Dotąd zgłosiło się do wyścigu 1541 osób. Limit startujących wynosi 1999. Zgłoszenia do imprezy kończą się za 25 dni.
 
Trwa licytacja dwóch numerów startowych: 150 i 158: https://tinyurl.com/licytacjanumerow, która zakończy się 15 lipca. Pieniądze z niej uzyskane zostaną przeznaczone na rehabilitację Rity Malinkiewicz i Kasi Konwy, które przed rokiem doznały poważnych obrażeń podczas jazdy na rowerze (najechała na nie nierozważna/ nieostrożna właścicielka samochodu osobowego).
 
Licytację prowadzi Lions Club Poznań 1990, który od ponad trzydziestu lat pomaga ludziom.
 
                           Piotr Kurek

  

To była jazda!
20 lat temu amatorzy cykliści jako pierwsi
objechali "Pierścień rowerowy wokół Poznania"
 


Biedrusko, 8 lipca 2001, godzina 5 rano. Za kilka minut 25 pasjonatów rowerów ruszy w drogę.
Fot. archiwum Piotra Kurka

To był imponujący przejazd rowerowy. 169,1 km w czasie 7 godzin 50 minut i sześciu sekund. Jechali amatorzy cykliści, ludzie różnych profesji i w różnym wieku, którzy zamierzyli - i to się im udało - objechać "Pierścień rowerowy wokół Poznania". Niedziela 8 lipca 2001 roku zapisała się w historii Grodu Przemysła jako czas w pełni spełnionego wyzwania.
 
Jakiś czas temu Andrzej Billert wpadł na pomysł, by naszkicować trasę rowerową wokół Poznania, która będzie swego rodzaju pierścieniem i ringiem dla cyklistów. I to taką, która wiodłaby przez najpiękniejsze miejsca - wokół jezior, w lasach, także w Puszczy Zielonka.
 
Ten pomysł podchwycił Andrzej Kaleniewicz z Departamentu Kultury Fizycznej i Turystyki Urzędu Marszałkowskiego, który energicznie zabrał się do pracy. Jej efektem jest "Atlas rowerowy 173 km - Pierścień dookoła Poznania", wydany w kwietniu 2001 przez poznańskie Wydawnictwo Pietruska & Partner. To także staranne oznakowanie całej trasy, by cyklista ją, bez błądzenia, przejechał.
 
Z kolei autor tych słów doszedł do wniosku, że wraz z kolegami - uczestnikami różnych maratonów na rowerach górskich, a to we Włoszech, Niemczech, czy w Polsce - da radę jednego dnia przejechać owe 173 kilometry.
Sponsorzy (Urząd Marszałkowski, Pietruska & Partner, Starostwo Powiatowe w Poznaniu, Servisco i MTP) zadeklarowali pieniądze na wykonanie bardzo ładnych koszulek kolarskich, które w błyskawicznym tempie wykonała firma BCM Nowatex z Puszczykowa.
 

Trasa poznańskiego pierścienia rowerowa prowadzi przez Puszczę Zielonka.

Fot. Piotr Kurek
 
Ósmego lipca 2001 roku dokładnie o godzinie 5.08 spod religijnej figurki w Biedrusku, na rozstaju dróg, 25 amatorów cyklistów ruszyło na trasę. Pierwszy odcinek o długości 8,8 km, jazda przez słynny nie tylko w Polsce poligon, pokonali w 20 minut. W pierwszej godzinie przejechali 19,5 km, pedałując przez Kiekrz - w stronę Lusowa. Dalej było Lusówko, Zborowo, źródło Żarnowiec. W Stęszewie cała grupa (24 mężczyzn i dziennikarka Ewa Nowaczyk) zameldowała się przed godziną ósmą.
 
Krótki postój i dalej w drogę - w stronę Wielkopolskiego Parku Narodowego. O 8.08, po trzech godzinach jazdy, pokonaliśmy 57,1 km. Przed wsią Górka usłyszeliśmy grzmoty nadciągającej burzy... Jeszcze kilka minut i lunęło. Mocno. Schowani pod drzewami, niedaleko Jeziora Góreckiego, czekaliśmy kilkadziesiąt minut aż przestanie padać.
 
I kiedy już w końcu deszcz zmniejszył swą intensywność - ruszyliśmy w kierunku Pożegowa, po drodze, którą szerokim strumieniem płynęła woda. W Mosinie krótki postój, by się trochę posilić i ciut odpocząć. I dalej w drogę, w kierunku Rogalinka i Rogalina. Co tu dużo mówić, tego dnia ten fragment od Jeziora Góreckiego do Rogalina był najtrudniejszy do przejechania.
 

Zasługi Andrzeja Kaleniewicza w znakowaniu tras rowerowych w Wielkopolsce są duże.
Fot. Piotr Kurek
 
Rogalin, Radzewice, Bnin, Kórnik, Gądki, Kostrzyn, Góra, Promno, Wronczyn, Bednary, Dabrówka Kościelna - to kolejne etapy naszej jednodniowej jazdy. Między Bednarami i Dabrówką piękne fotografie całej grupie, podczas jazdy i przed kościołem, wykonał jeden z bardziej utalentowanych fotoreporterów w Polsce Sławomir Seidler.
Ostatnie 20 kilometrów, przez Puszczę Zielonka i na drogach przez Murowaną Goślinę do Biedruska, grupa pędziła bardzo szybko - ponad 30 km na godzinę. I jeszcze na podjeździe do Biedruska jej czołówka stoczyła zacięty pojedynek na szosie... Zakończony upadkiem dyrektora generalnego Servisco Aleksandra Morozowskiego i autora tych słów. Na szczęście, nikomu nic się nie stało.
 
Kilkanaście minut po godzinie 16 zjawiliśmy się ponownie w Biedrusku, przed religijną figurką na rozstaju dróg. Dystans, według wskazań mojego rowerowego komputerka, wyniósł - 169,1 km, czas jazdy - 7 godzin 50 minut i sześć sekund. Średnia prędkość - 21,5 km/h.
 
Ewa Nowaczyk, Tomasz Wiktor, Michał Wiktor, Andrzej Kaleniewicz, Aleks Bartkowiak, Zenon Milczewski, Wojciech Pawlak, Marian Faryniarz, Piotr Miśkiewicz, Krzysztof Chłopkowiak, Zenon Danielewicz, Aleksander Morozowski, Wiesław Siedziński, Wojciech Głuszak, Jerzy Bednarz, Edward Pluciński, Jan Wilk, Andrzej Glesmann, Tadeusz Matuszek, Zdzisław Jankowski, Józef Witkowski, Jan Czyżniewski, Krzysztof Byczkowski i Piotr Kurek przejechali całą trasę. Michał Błażejczyk pedałował z nami od startu do Mosiny.
 
Tworzyłem VIP TEAM starannie, by zespół dojechał do końca. Tak też się i stało. Planowałem jazdę w tempie 17,5 km/h, wyszło - 21,5 km/h. Piotr Miśkiewicz już w Kiekrzu złapał gumę, ale w sumie wszyscy mieli dobrze przygotowane rowery. Piotr Zielonka, asystujący nam logistycznie w samochodzie na całej trasie, nie miał specjalnie za wiele pracy. Od 5.08 do 16.15 temperatura wahała się od 18 do 22 stopni Celsjusza.
 

Rowerzyści na mecie przejazdu w Biedrusku.
Fot. archiwum Piotra Kurka
 
W jeden dzień przejechaliśmy cały pierścień rowerowy - tak jak planowaliśmy. Turystom, na weekendowe wypady, radzę jednak wybierać poszczególne odcinki tej trasy, by móc po drodze zwiedzać zabytki i delektować się pięknem przyrody. Bo w rowerowej turystyce nie chodzi o rekordy - można je bić jedynie dla zabawy.
 
Od 8 lipca 2001 roku minęło całych dwadzieścia lat, dwie dekady. Pierścień rowerowy wokół Poznania doczekał się kilku wydań atlasu, można go także pokonywać z GPS-em (to zasługa niezastąpionego Andrzeja Kaleniewicza), zyskał swych wiernych rowerzystów.
 
Piotr Rakowski, informatyk z Poznania, objechał owe 173 kilometry w jedną i w drugą stronę. I dokonał wyczynu niebywałego: w roku 2015 jednego dnia pokonał ring dwa razy! Takich jak on można liczyć w dziesiątki. Autor tych słów zachęca do poznawania piękna Wielkopolskiego Parku Narodowego i Puszczy Zielonka.
 
W minionych dwudziestu latach przybyło na trasie rowerowego ringu wokół Poznania lub w jego okolicy wiele hoteli, gospodarstw agroturystycznych, miejsc noclegowych. Są po drodze bary, restauracje i sklepy pełne wszelkich dóbr.
 
Optymalna propozycja to pokonanie 173 kilometrów w dwa dni z jednym noclegiem. Można ruszyć z Biedruska w stronę Kiekrza (ale nie przez poligon Biedrusko - zamknięta droga dla rowerzystów od kilku lat) i dalej przez Lusowo, Stęszew, w stronę Wielkopolskiego Parku Narodowego, by w jego okolicy (Dymaczewo, Mosina, Puszczykowo, Niwka, Rogalin) znaleźć, po przejechaniu połowy dystansu, nocleg. I następnego dnia, od rana, pedałować w stronę Góry, Promna, Puszczy Zielonka, Biedruska.
 
Pierścień rowerowy wokół Poznania to już swego rodzaju kultowa droga. Każdy szanujący się cyklista powinien ją raz w życiu pokonać, niekoniecznie za jednym zamachem. Polecam ten rodzaj wyzwania, które pamięta się na całe życie.
 
A dziś autorowi tych słów, jak i uczestnikom przejazdu z 8 lipca 2001 może zakręcić się łezka w oku. Wielce sentymentalna.
                                              Piotr Kurek

 

Jakub Najs triumfował w Kąkolewie
Samoloty i rowery w jednym miejscu


Start i meta wyścigu kolarskiego zlokalizowana została na cywilnym lotnisku Kąkolewo pod Grodziskiem Wielkopolskim.
Fot. Piotr Kurek

To była niezwykła impreza kolarska. Jej odmienność od innych polegała na tym, że odbyła się na lotnisku Kąkolewo. W sobotę ponad 100 osób rywalizowało (wliczając także młodzików i dzieci) w "Grodziskiej Pętli". Na dystansie 30 km, głównym, triumfował Jakub Najs (Dar-Bud Team) - mieszkaniec Grodziska Wielkopolskiego.

Na pomysł zorganizowania wyścigu kolarskiego, na rowerach górskich, w tym miejscu wpadły władze miasta z jego burmistrzem Piotrem Hojanem na czele. Od koncepcji do realizacji doszło stosunkowo szybko i oto w sobotę na asfaltowym pasie startowym lotniska w Kąkolewie stanęło ponad 100 chętnych do sportowej rywalizacji.

Punktualnie o 16 ruszyli w drogę startujący na 30 km. Kilkaset metrów po prostej lotniska i dalej juź po lesie. 150 znaków niebieskich wskazywało im drogę. Już na początku uformowała się kilkuosobowa czołówka. I tak było do osiemnastego kilometra. – Zdecydowałem się wówczas na odskok na jednym z podjazdów - mówił za linią mety Jakub Najs. – Zyskałem kilkanaście sekund przewagi i utrzymałem ją do końca - podkreśla zawodnik z Grodziska Wielkopolskiego, rocznik 1994.


Jakub Najs - zwycięzca wyścigu i siostry Kostańskie: z lewej Dorota, z prawej Beata. W tle z lewej strony burmistrz Grodziska Wielkopolskiego Piotr Hojan.
Fot. Piotr Kurek

Na końcową kreskę wjeżdżał wielce rozpromieniony. Wygrał u siebie, gdyż Kąkolewo leży kilka kilometrów od jego miasta zamieszkania. Oklaskiwali go kibice i najbliższa rodzina. 30 kilometrów pokonał w 55 minut 2 sekundy ze średnią prędkością 32,7 km/h.

Drugie miejsce open wywalczył Piotr Jabłoński (Hunters Team), też z Grodziska Wielkopolskiego. Dziesięć lat starszy od zwycięzcy zawodnik uzyskał wynik 00:55:23. Bartosz Jędrzejczak z Poznania (Vezuvio Team) był trzeci - 00:57:54.

Magdalena Kroma z Nowego Tomyśla (Team Berotu) była 15. na mecie i pierwsza wśród pań. Sklasyfikowano 71 startujących, w tym 10 kobiet. Na dystansie 30 km nagradzano najlepsze trójki w ośmiu kategoriach wiekowych, trzech żeńskich.


Najmłodsi na lotnisku w Kąkolewie przed swym wyścigiem.
Fot. Piotr Kurek

Odbył się także wyścig na 5 kilometrów dla dziewczat i chłopców z rozczników (2006-2011). Swą zabawę rowerową miały najmłodsze dzieci. `

Amatorzy kolarstwa ścigali się na lotnisku i w pobliskich lasach, zaś kibice przez kilka godzin podziwiali startujące i lądujace samoloty cywilne oraz szybowce. Impreza podobała się wielce pasjonatom rowerów i to do tego stopnia, że otwarcie mówili Panu Burmistrzowi, by za rok znów ją powtórzyć.

Władze Grodziska Wielkopolskiego wykazały się duża sprawnością organizacyjną przy przeprowadzeniu imprezy rowerowej. Pomagało im Nadleśnictwo Grodzisk Wielkopolski oraz firma Hunters.

– Do zobaczenia za rok! - słyszało się w sobotę po godzinie 18 na cywilnym i wielce urokliwym lotnisku w Kąkolewie.

                       Piotr Kurek  

 

  

100 kilometrów ścieżek rowerowych
Powiat leszczyński ma się czym pochwalić


Początek sobotniego przejazdu ze Święciechowej do Włoszakowic. Starosta leszczyński Jakub Wawrzyniak (z lewej), komandor imprezy Barbara Dąbkowska (z prawej).
Fot. Piotr Kurek


– Staramy się, służymy ludziom - mówi Jarosław Wawrzyniak, starosta leszczyński. – W naszym powiecie mamy już 100 kilometrów ścieżek rowerowych - podkreśla nie bez dumy gospodarz jednego z bogatszych rejonów Wielkopolski.

W sobotę 3 lipca około godziny 9.30 na rondzie w Święciechowej (wylot na Lipno i Wilkowice) zaczęli się pojawiać pierwsi rowerzyści. Młodzi i starsi, całe rodziny. Na różnych bicyklach. Kilkadziesiąt osób. W tym miejscu o 10.00 ruszyli w drogę.

Kierunek Włoszakowice, w tym pierwsze dwa kilometry po nowej ścieżce rowerowej. Czarnej , asfaltowej, pachnącej świeżością wykonania. Do przejechania był dystans 15 kilometrów przez Jezierzyce Kościelne, Krzyżowiec do Włoszakowic. Na czele barwnej grupy pasjonatów zdrowego trybu życia i rekreacji pedałowali Barbara Dąbkowska (komandor przejazdu) i starosta leszczyński Jarosław Wawrzyniak.


Najmłodsi na rowerach za chwilę wystartują.
Fot. Piotr Kurek

– Powiat leszczyński wzdłuż i wszerz można przejechać po ścieżkach rowerowych. Bezpiecznych, oddalonych od dróg publicznych, zrobionych porządnie. Łączna ich długość wynosi około stu kilometrów - mówił Pan Starosta, miłośnik rowerów. W styczniu tego roku w znaczącym stopniu przyczynił się do powodzenia 84. Mistrzostw Polski w kolarstwie przełajowym, które odbyły się właśnie we Włoszakowicach. Wzięło w nich udział ponad 600 osób.

W sobotę we Włoszakowicach, gdzie była meta przejazdu turystycznego, odbyły się wyścigi rowerowe dla przedszkolaków, żaków i młodzików. Rywalizowali na zielonej murawie stadionu sportowego, gdzie w styczniu finiszowali uczestnicy krajowego championatu błotniaków. W lipcową sobotę były emocje, debiuty, radość zawodniczek i zawodników, emanowała serdeczność rodziców i dziadków.

Była też okazja, by Grzegorz Mierzyński (prezes KS Kołownik Włoszakowice i główny organizator 84. Mistrzostw Polski w kolarstwie przełajowym) serdecznym słowem i okolicznościową statuetką podziękował Panu Staroście za pomoc i wsparcie udzielone w niełatwym (pandemicznym) czasie styczniowym, gdy rozstrzygała się kwestia być lub nie być dla krajowego championatu.  

Przejazd na kolejnych nowych kilometrach ścieżek rowerowych w Leszczyńskiem w lipcowy czas, wyścigi w słońcu najmłodszych (15 młodych adeptów cyklizmu trenuje w KS Kołownik Włoszakowice), życzliwy klimat dla organiztorów imprez kolarskich, otóż to wszystko układa się w jedną całość: Ziemia Leszczyńska jest przyjazna dla fanów dwóch kółek! W wymiarze sportowym i rekreacyjnym.

                 Piotr Kurek

  

Hubert Semczuk się nie poddał
Obrazki z rowerowego Kliczkowa


Hubert Semczuk dojeżdża na metę.
Fot. Piotr Kurek

W Kliczkowie na Dolnym Śląsku odbył się w niedzielę kolejny maraton z cyklu Grand Prix Kaczmarek Electric MTB. Wystartowało w nim ponad 350 osób. Było czerwcowo, szybko i piaszczyście. Nie brakowało pechowców.

Największym z nich był Hubert Semczuk (Strefasportu.pl MW Invest), pochodzący z Wyrzyska a mieszkający obecnie w Poznaniu. W sierpniu skończy 26 lat. Od wielu, wielu sezonów należy do czołówki wielkopolskiego MTB. Ma w swym sportowym cv tytuł drugiego wicemistrza Polski w maratonie MTB w kategorii młodzieżowców. Na jakiej by się nie pojawił imprezie (także szosowej), zawsze trzeba przyjąć założenie, że może wygrać...

Tak też było i w Kliczkowie. Od startu jechał na dystansie Giga (69 km) w czołówce.  Na ostatnich dziesięciu kilometrach została czołowa trójka: Hubert Semczuk, Grzegorz Grabarek z Zielonej Góry i Kacper Fiszer z Łoniewa pod Lesznem (obaj Real 64-sto). – Sześć kilometrów przed metą przytrafił mi sie pech: urwałem lewy pedał i w tym momencie prysły moje marzenia o zwycięstwie - mówi Hubbi, barwna postać środowiska kolarskiego. – Rywale mi odjechali, ale ja się nie poddałem. Pedałowałem prawą korbą. Dojechałem do mety. Zająłem szóste miejsce w rywalizacji elity mężczyzn i stanąłem dumnie do dekoracji obok najlepszych tego dnia.


Sześciu najlepszych zawodników elity. Z lewej Joanna Balawajder, koordynatorka cyklu Grand Prix Kaczmarek Electric 2021.
Fot. Piotr Kurek

Wygrał Grzegorz Grabarek przed Kacprem Fiszerem, trzeci był Patryk Krajewski (Euro Bike Kaczmarek Electric MTB Team), czwarty Janusz Put (5 Pułk Artylerii), piąty Bartosz Kołodziejczyk (Euro Bike Kaczmarek Electric MTB Team) i szósty Hubert Semczuk właśnie.

I tylko ta szóstka mężczyzn elity była nagradzana finansowo, gdyż w ich kategorii stanęło na starcie jedynie dziewięciu zawodników, a regulamin cyklu stanowi, że premiujemy dziesiątkę, gdy tylu zdecyduje się na jazdę i dotrze do mety.

Rywalizację elity kobiet pewnie wygrała Barbara Borowiecka (Giant Gorzów LIV Team) przed Aleksandrą Andrzejewską (CST Accent MTB Team), Magdaleną Wojtyłą (IM Motion Specialized Skoda ICM Gall Team) i Małgorzatą Krawczyk (niestowarzyszona).


Szczepan Paszek - triumfator na trasie Mega.
Fot. Piotr Kurek

Szczepan Paszek z Bolesławca (Fitwheels.eu/ Bikestacja.pl) wygrał pewnie rywalizację na dystansie Mega (46 km). – Kliczków oddalony jest od mego domu o kilkanaście kilometrów. Znam Bory Dolnośląskie w tej okolicy jak własną kieszeń. Chciałem tutaj pokazać się z dobrej strony, zwyciężyć. Przyjąłem trzy warianty taktyczne jazdy i udało się być pierwszym. Mój główny rywal, Oliwier Machura z Bytomia (CST Accent MTB Team) trzymał się mnie prawie do samego końca. Zaatakowałem na ostatnim kilometrze. Różnica między nami na mecie wyniosła trzynaście sekund. Trzeciego zawodnika wyprzedziłem prawie o trzy minuty.

Moją uwagę zwrócił Jan Błyskoń, triumfator wyścigu młodzików. Wystartowało ich 19, mieli do pokonania dystans 10 kilometrów. Zwycięzca przejechał go w 26 minut 5 sekund i drugiego na mecie Wiktora Bednorza wyprzedził o 37 sekund.

Kliczków przypadł do gustu startującym. Miejscówka godna cyklu Grand Prix Kaczmarek Electric MTB. Można podziwiać tutejszy zamek, poznać jego historię i dzień dzisiejszy. Otacza go piękny park i Bory Dolnośląskie (ponad 165 tysięcy hektarów, Puszcza Zielonka razy trzynaście). Na części z nich ścigali się pasjonaci MTB, tylko trzynaścioro profi i ponad 350 amatorów. Było szybko, piach towarzyszył startującym, panował czerwcowy upał i za linią mety czuło się klimat nadchodzących wakacji.

                         Piotr Kurek   
 

 

Epicka jazda w upale
Połczyńskie wrażenia i impresje


Elita polskiego MTB przyjechała do Połczyna-Zdroju. W pierwszej linii startujących zawodnicy JBG-2 AeroSpace Team. 20 czerwca 2021.
Fot. Rowerowy Połczyn

Dojeżdżali do parku zdrojowego po czterech i więcej godzinach. Tylko dwójce - Jakubowi Zamroźniakowi i Krzysztofowi Łukasikowi - udało się dotrzeć wcześniej na końcową kreskę. Maraton MTB po Ziemi Połczyńskiej w minioną niedzielę był wyzwaniem dla wszystkich startujących. Długi dystans (87 km), trudna trasa i morderczy upał sprawiły, że zawodniczki i zawodnicy nie byli zbyt wylewni w opisywaniu swego mozołu w sportowej rywalizacji po dotarciu do mety.

Połczyn-Zdrój już po raz kolejny gościł kolarzy górskich rywalizujących w Pucharze Polski w Maratonie MTB. Przyjechała ekipa JBG-2 CryoSpace, najlepsza w Polsce, z Krzysztofem Łukasikiem na czele (aktualny mistrz Polski w cross country). Stanęli na starcie w pierwszym rzędzie i pojechali od razu do przodu bez oglądania się na innych.

Para Jakub Zamroźniak i Krzysztof Łukasik na piątym kilometrze oderwała się od kolegów i rywali i pomknęła do przodu. Zmieniali się na prowadzeniu, jechali swym tempem i zwiększali przewagę nad resztą stawki. Po niecałych czterech godzinach pojawili się w parku zdrojowym. Zamroźniak zachował więcej sił i wygrał z Łukasikiem o jedną sekundę.


Kolarstwo górskie jest atrakcyjne dla pań.
Fot. Rowerowy Połczyn

Dla ekipy JBG-2 trasa w Połczynie-Zdroju była zaskoczeniem. Nie spodziewali się, że na Pomorzu są takie jary, górki i wzniesienia. I że można wszystkie elementy terenu wykorzystać do poprowadzenia trasy jak w górach. Zadbał o to połczynianin Andrzej Maziarz.

Pan Andrzej po raz pierwszy wyznaczał trasę maratonu MTB w roku 2006. W kolejnych latach modyfikował ją i czynił trudniejszą. Sześć lat temu, był maj 2015. czerwony pociąg JBG-2 po raz pierwszy zawitał do Połczyna-Zdroju (tez Puchar Polski w Maratonie MTB) i trochę się zdziwił, że okolica jest malarsko przepiękna i zarazem trudna. Wywalczyli wówczas pięć pierwszych miejsc i stanęli do zdjęcia z Barbarą Nowak, ówczesną Panią Burmistrz.

– Marzyłem o tym, by w Połczynie-Zdroju odbył się maraton MTB w ogólnopolskim wymiarze. Udało się to w roku 2015 - mówi Andrzej Maziarz, entuzjasta rekreacji i rowerów, złotnik z zawodu. – Wspólnie z Piotrem Kopczyńskim (organizator Zachodniej Ligi MTB) wiele godzin przygotowywaliśmy tegoroczną trasę. To społeczna praca z jednej strony, z drugiej będę nieskromny, ale znam ten teren jak własną kieszeń i starałem się wykorzystać Trzy Garby, Wilcze Jary i Połczyńską Gardę i inne miejsca, by maratończycy zapamiętali drogę kolarskiego pedałowania.


Na imprezy MTB przyjeżdżam do Połczyna-Zdroju od roku 2007.
Fot. Rowerowy Połczyn

Andrzej Maziarz, Paweł Szczęsny oraz Piotr Kopczyński i jego ludzie kosili trawę, usuwali przeszkody, znakowali trasę i liczyli na przychylność natury. Deszcz nie padał, ale słońce grzało w niedzielę 20 czerwca niemiłosiernie.

Maratończycy pedałowali, męczyli się okrutnie, pili litrami wodę i skrapiali nią swe ciała. Ponad dwieście osób wystartowało w miejscu, gdzie przed laty, 5 lipca 2009, siadł na rower górski marki Scott Ryszard Szurkowski. Był gościem Połczyna-Zdroju i jego władz, został zaproszony, by swą obecnością uświetnić imprezę i honorować najlepszych zawodników. Polski kolarz wszech czasów zrobił coś ponadnormatywnego: stanął na starcie i pojechał, na Trzech Garbach się zmęczył, ale do mety dotarł i nie ukrywał swego zmęczenia. To był jego debiut w maratonie MTB. Później wielokrotnie przyznawał, że było to dla niego cenne doświadczenie. I że odtąd nabrał szacunku dla kolarzy górskich.

Połczyn-Zdrój 2021. Trasa trudna i dobrze oznakowana. Przepiękne puchary dla najlepszych, dobre premie finansowe (Redan - sponsor tytularny), radość tych, którzy tutaj po raz pierwszy przejechali maraton MTB. Organizacyjnie całość spinało w tym roku Centrum Kultury w Połczynie-Zdroju - dyrektor Krzysztof Szewczuk.


Park w Połczynie-Zdroju co roku gości znanych zawodników MTB, jak i amatorów.
Fot. Rowerowy Połczyn

Piotr Kopczyński od dziewięciu lat organizuje zawody i maratony w ramach Zachodniej Ligi MTB i jak zawsze podczas jego imprez, także w Połczynie-Zdroju wszystko zostało pomyślane i dopięte na ostatni guzik. I on, i jego żona Lucyna, i gorzowska grupa wsparcia (Mariusz Czupryniak z żoną Gosią, Arek Kucharski z żona Ewą) znaleźli dobre miejsce (willa Anser godna polecenia innym - gospodarz Wiesław i Małgosia Wacko), w którym szykowali ogólnopolskie wydarzenie sportowe. Pomagał im Adam Taraszczuk, który na każde zawody użycza swego quada.

I jeszcze jedno: słowa pochwały należą się Tomaszowi Błyskoniowi, który perfekcyjnie zorganizował akcję pomocy dla jednego z kolarzy.

Byłem w Połczynie-Zdroju przez cztery dni. Pedałowalem rekreacyjnie po okolicy, spotkałem na słynnej ścieżce rowerowej do Złocieńca przyjaciół Lecha Piaseckiego (znakomitego polskiego kolarza), w miejscowości Toporzyk podziwiałem agroturystykę "Dom nad rozlewiskiem". W niedzielę od 8.30 do 18.00 z mikrofonem w ręku tworzyłem nastrój kolarskiego wydarzenia, przedstawiałem znanych zawodników i wspominałem Ryszarda Szurkowskiego.

Przyjeżdżam tutaj od roku 2007. To ważny rozdział w mej pracy dziennikarskiej i komentatorskiej. Miło było zobaczyć rodzinę Swatów z Poznania, Andrzeja Kaisera z Bytowa, czy też Rafała Łukawskiego - też z Poznania, Jana Dymeckiego z Czaplinka. Oni przez minionych kilkanaście lat swą obecnością i kolarskim wysiłkiem stworzyli markę połczyńskiego maratonu MTB.

                               Piotr Kurek

 
  
  

Pozostanie na zawsze w naszej pamięci
Obrazki z życia Mistrza Ryszarda Szurkowskiego


Ryszard Szurkowski i Piotr Kurek. Nowy Targ, sierpień 2010. Przed startem do pierwszego Tour de Pologne Amatorów.
Fot. archiwum Piotra Kurka

Ryszard Szurkowski nie żyje! Ta wiadomość o śmierci wybitnego sportowca, polskiego kolarza wszech czasów nadal do mnie nie dociera. W ostatnich kilkunastu latach spotykaliśmy się w wielu miejscach Polski, biorąc udział w imprezach rowerowych, rozmawiając o jego karierze, hodowli pszczół i świerku od Tomasza Zimocha.

X Listopad 2008. Odwiedziłem Ryszarda Szurkowskiego w Warszawie. To było kilka godzin rozmowy o kolarstwie, o tym, jak należy przygotować się do jazdy na rowerze zimą. Rady Mistrza Ryszarda zostały opublikowane w ogólnopolskim magazynie "Rowertour" z jego podobizną na okładce. To był początek współpracy wielkiego sportowca z poznańskim pismem. Pisał do niego teksty, był członkiem kapituły konkursowej i przyjeżdżał na uroczyste gale do Poznania. Na jednej z nich siedział w pierwszym rzędzie obok kolegów z reprezentacji Polski na Wyścig Pokoju - Zenona Czechowskiego i Andrzeja Kaczmarka (jechali razem w pamiętnym dlań roku 1970, gdy Ryszard triumfował po raz pierwszy indywidualnie a Polska drużynowo).



X Lipiec 2009. Władze Połczyna-Zdroju zaprosiły Ryszarda na maraton MTB w tym mieście. Ich zamiar był taki, że jako wybitny sportowiec będzie nagradzał najlepszych uczestników imprezy. Kilka dni wcześniej zadzwonił do mnie z zapytaniem: – A może przyjadę z rowerem i wystartuję? - zapytał. – To świetna idea - odpowiedziałem. Przyjechał z rowerem górskim marki Scott i ruszył na niełatwą trasę, na której spotkał Andrzeja Kaczmarka z Poznania (kolegę z Wyścigu Pokoju). Na Trzech Garbach odczuwał trud jazdy po wzniesieniach, ale dojechał do mety. To był jego pierwszy maraton MTB w życiu. – Utrudziłem się sekretnie, ale i nabrałem szacunku dla kolarzy górskich - mówił później wielokrotnie.


Ryszard Szurkowski (z prawej) debiutuje w maratonie MTB. Połczyn-Zdrój, 5 lipca 2009.
Fot. Piotr Kurek

X Sierpień 2010. Czesław Lang po raz pierwszy organizuje Tour de Pologne Amatorów na trasie z Nowego Targu do Bukowiny Tatrzańskiej. Pasjonaci kolarstwa jadą na dwóch dystansach - dłuższym i króstszym. Ambasadorem tej imprezy jest Ryszard Szurkowski, który z numerem siedem jedzie pięćdziesiąt kilka kilometrów. W następnych latach, aż do roku 2017, Mistrz Ryszard był zawsze z amatorami na drogach wokół Bukowiny Tatrzańskiej.

X Lipiec 2011. Ryszard zaprosił mnie do siebie. Do Świebodowa, miejsca swego urodzenia. Tego dnia cudnie świeciło słońce i niewielka wieś pod Miliczem wyglądała kolorowo. Pokazywał swój dom, stodołę pełną rowerów i w rogu ogrodu rosnący prosto w górę świerk (prezent od redaktora Tomasza Zimocha). Kilka godzin później dołączył do nas Tadeusz Mytnik, znakomity kolarz i kolega z reprezentacji Polski. Kolarze wspominali dawne lata i kolegów z szosy, ja słuchałem. Mistrz Ryszard zaprowadził nas do swej niewielkiej pasieki, byśmy zobaczyli jego pszczoły. I także już w domu, na piętrze, torbę po synu Norbercie (lniana z podpisami kolegów ze szkoły), który we wrześniu 2001 zginął tragicznie w nowojorskim World Trade Center.


Ryszard Szurkowski, Piotr Kurek i Tadeusz Mytnik. Świebodów, 5 lipca 2011.
Fot. archiwum Piotra Kurka

X Wrzesień 2013. Kolarze z całego kraju żegnają we Wrocławiu Stanisława Szozdę, znakomitego szosowca. Msza za zmarłego odbywa się w Katedrze, ostatnie pożegnanie na Cmentarzu Osobowickim - w Alei Zasłużonych. Stanisław Szozda spoczął obok Janusza Kierzkowskiego, wybitnego kolarza torowego. Kolegę z reprezentacji żegna, w imieniu polskiej społeczności rowerowej, Ryszard Szurkowski. Emocje dławią mu krtań, ma łzy w oczach... W oczach widzę ich obu (Ryszarda i Stanisława) jak stoją objęci po przyjacielsku w grudniu 2007 w Kopalni Soli Wieliczka podczas prezentacji 65. Tour de Pologne.

Listopad 2016. Jest dziewiętnasty dzień tego miesiąca, godziny popołudniowe. Dzwoni Ryszard: – Zenek Czechowski nie żyje! Mam prośbę Piotr, poinformuj o tym PAP -  mówi szosowy mistrz świata z Barcelony (1973). Kilka minut później taką samą prośbę telefonicznie przekazuje Janusz Kowalski, szosowy mistrz świata z Montrealu. Bez zwłoki ślę smutną wiadomość do Warszawy, do centrali Polskiej Agencji Prasowej. Na pogrzebie Zenka Czechowskiego na poznańskim Górczynie żegna go kolarska Polska, są koledzy z reprezentacji Polski na Wyścig Pokoju w roku 1970: Ryszard Szurkowski, Zygmunt Hanusik, Andrzej Kaczmarek, Wojciech Matusiak i Zbigniew Krzeszowiec.


Bal dolnośląskich kolarzy, Wrocław styczeń 2018. Piotr Kurek (od lewej), Ryszard Szurkowski, Franciszek Surmiński i Józef Gawliczek.
Fot. archiwum Piotra Kurka

X Styczeń 2018. 20 stycznia we Wrocławiu odbył się bal dolnośląskich kolarzy. Rozpoczynał się o 18, ale gdy przyszedłem na Serbską 5 (Centrym Kultury "Agora") pół godziny wcześniej, spotkałem w holu wejściowym trzech znanych polskich kolarzy: Ryszarda Szurkowskiego, Franciszka Surmińskiego i Józefa Gawliczka. Wspominali rok 1968.

– Moja przygoda z kolarstwem, tak na dobrą sprawę, rozpoczęła się pięćdziesiąt lat temu, w roku 1968 - mówił Ryszard Szurkowski. – Wszystko zaczęło się w Prudniku podczas Mistrzostw Polski w kolarstwie przełajowym.  Wygrałem wówczas wyścig elity mężczyzn i był to mój pierwszy tytuł mistrza kraju.

Mistrz Ryszard opowiadał o tym sukcesie w obecności dwóch znanych kolarzy z minionych lat: Franciszka Surmińskiego i Józefa Gawliczka. Z tym pierwszym wówczas w Prudniku wygrał. – Byłem wówczas kolarzem bez nazwiska, bez tytułu. Ale przyjechałem na Ziemię Opolską wielce zdeterminowany, by dać z siebie wszystko, by być może zwyciężyć. Wcześniej wygrałem kolarskie przełaje o mistrzostwo Dolnego Śląska - podkreślał. Sukces w Prudniku był początkiem drogi do wielkiej kariery i sławy Ryszarda Szurkowskiego. Był już zawodnikiem Dolmelu Wrocław, jego trenerem był Mieczysław Żelaznowski.


Wyścigi kolarskie w Chociczy Małej pod Wrześnią, 26 maja 2018. Jacek Jaśkowiak (prezydent miasta Poznania), Ryszard Szurkowski i Marian Więckowski.
Fot. Piotr Kurek

X Maj 2018.  Chocicza Mała pod Wrześnią. Ryszard Szurkowski przyjechał tutaj za zawody kolarskie. Jako gość honorowy imprezy i uczestnik wyścigu VIP-ów, w którym zajął trzecie miejsce. Rywalizował z nim prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak. Panowie stanęli niejeden raz do wspólnego zdjęcia i umawiali się na następne zawody... Następnymi dla Ryszarda były te dramatyczne 10 czerwca 2018 w Kolonii.

Listopad 2018. Na początku listopada informacja o wypadku Ryszarda Szurkowskiego w Niemczech staje się publiczną po publikacji artykułu Krzysztofa Wyrzykowskiego w dzienniku "Rzeczpospolita". Kilkanaście dni później fani kolarstwa z Dolnego Śląska organizują rajd charytatywny z miejscowości Krośnice do Świebodowa (miejsce urodzenia Ryszarda, 12 stycznia 1946) i z powrotem. Jest zimno, mroźno. Biorę udział w tej imprezie. Dominują w niej fani rowerów z Wrocławia, ale przyjechali na nią ludzie z całego kraju. Przejeżdżamy obok domu rodzinnego Ryszarda.


Dom rodzinny Ryszarda Szurkowskiego w Świebodowie. Listopad 2018.
Fot. Piotr Kurek

X Sierpień 2019. Ryszard Szurkowski przyjeżdża do Poznania. Jest gościem specjalnym międzynarodowej imprezy kolarskiej. W pawilonie numer 3 na Międzynarodowych Targach Poznańskich opowiada kibicom o swej rehabilitacji, o swych związkach z Poznaniem i Wielkopolską. I kończy to spotkanie zdaniem: – Za rok chciałbym stanąć na własnych nogach.

Luty 2021. Dziś, pierwszego lutego, o poranku polskie media informują o śmierci Ryszarda Szurkowskiego. Wybitnego kolarza, sportowca najwyższej klasy. Wielce rozpoznawalnego Polaka. Wygrywał wyścigi, stał na podium siedemset razy, godnie reprezentował Polskę. Był idolem młodzieży i kilku pokoleń kolarzy. Był Kimś Wielkim, legendą za życia. Nie chce się wierzyć, że Ciebie Ryszardzie nie ma już wśród nas!

                                            Piotr Kurek
 

To była jazda! (2021-07-08)
20 lat temu amatorzy cykliści jako pierwsi objechali "Pierścień rowerowy wokół Poznania"  Biedrusko, 8 lipca 2001, godzina 5 rano. Za kilka minut 25 pasjonatów rower... [ wiďż˝cej >> ]
 
Piękny pokaz jazdy (2021-07-11)
Mariusz Gil wygrywa w Chodzieży Mariusz Gil jedzie po zwycięstwo w Chodzieży. Fot. FOTOMTB.pl   Mariusz Gil ze Strzelec Krajeńskich wygrał dziś w Chodzieży maraton MTB z cyklu Grand P... [ wiďż˝cej >> ]
 
Jeszcze pięć dni licytacji
dwóch numerów startowych
(2021-07-10)
Za miesiąc ORLEN Tour de Pologne Amatorów Memoriał Ryszarda Szurkowskiego   10 sierpnia 2021, a więc za miesiąc, odbędzie się ORLEN Tour de Pologne Amatorów Me... [ wiďż˝cej >> ]
 
Jakub Najs triumfował w Kąkolewie (2021-07-05)
Samoloty i rowery w jednym miejscu Start i meta wyścigu kolarskiego zlokalizowana została na cywilnym lotnisku Kąkolewo pod Grodziskiem Wielkopolskim. Fot. Piotr Kurek To była niezwykła impr... [ wiďż˝cej >> ]
 
100 kilometrów ścieżek rowerowych (2021-07-05)
Powiat leszczyński ma się czym pochwalić Początek sobotniego przejazdu ze Święciechowej do Włoszakowic. Starosta leszczyński Jakub Wawrzyniak (z lewej), komandor imprezy Barbara Dąbkowska (z prawe... [ wiďż˝cej >> ]
 
Hubert Semczuk się nie poddał (2021-06-28)
Obrazki z rowerowego Kliczkowa Hubert Semczuk dojeżdża na metę. Fot. Piotr Kurek W Kliczkowie na Dolnym Śląsku odbył się w niedzielę kolejny maraton z cyklu Grand Prix Kaczmarek Electric MTB... [ wiďż˝cej >> ]
 
Kliczków na 364 rowery (2021-06-27)
Szybkie ściganie na progu lata Tomasz Jaworski (185) ze Świnoujścia na trasie maratonu MTB w Kliczkowie. Fot. FOTOMTB.pl 364 osoby wystartowały dziś w trzeciej edycji cyklu Grand Prix Kaczma... [ wiďż˝cej >> ]
 
Epicka jazda w upale (2021-06-25)
Połczyńskie wrażenia i impresje Elita polskiego MTB przyjechała do Połczyna-Zdroju. W pierwszej linii startujących zawodnicy JBG-2 AeroSpace Team. 20 czerwca 2021. Fot. Rowerowy Połczyn Doje... [ wiďż˝cej >> ]
 
Kliczków czeka na maratończyków MTB (2021-06-23)
Trzecia edycja Grand Prix Kaczmarek Electric Mariusz Gil (z lewej), Grzegorz Grabarek za nim, z prawej Michał Glanz. Żerków, 6 czerwca 2020. Fot. FOTOMTB.pl Kliczków na Dolny... [ wiďż˝cej >> ]
 
87 kilometrów w niecałe 4 godziny (2021-06-21)
Jakub Zamroźniak i Krzysztof Łukasik pokazali klasę w Połczynie-Zdroju Start do najważniejszego wyścigu: Pucharu Polski w Maratonie MTB. Połczyn-Zdrój, 20 czerwca 2021. Fot. Piotr Kurek... [ wiďż˝cej >> ]
 
Czerwony pociąg JBG-2 CryoSpace
melduje się w Połczynie-Zdroju
(2021-06-17)
W niedzielę Puchar Polski w Maratonie MTB Bartosz Wawak (od lewej - 2. miejsce), Krzysztof Łukasik (1. miejsce), Filip Helta (3. miejsce). Trzej najlepsi kolarze elity. Mistrzostwa Polski MTB ... [ wiďż˝cej >> ]
 
444 osoby ruszają ze Szczyrku (2021-06-09)
Jutro startuje Beskidy MTB Trophy Bartłomiej Oleszczuk z Poznania (Rybczyński-Bikes Remmers Team) należy do czołówki polskich maratończyków MTB. Fot. Beskidy MTB Trophy ... [ wiďż˝cej >> ]
 
Marceli Bogusławski
najszybszy po 123 kilometrach
(2021-06-08)
Piękny dzień kolarski w Poznaniu   Bartosz Rudyk (od lewej), Marceli Bogusławski, Filip Prokopyszyn i Dawid Wawrzyniak - pomysłodawca i organizator Grand Prix Prinzwear. Fot. Piotr Kurek... [ wiďż˝cej >> ]
 
Najszybszy wyścig w Polsce? (2021-06-07)
Jutro czołowi kolarze elity jadą 123 km na torze samochodowym "Poznań" Około 120 kolarzy stanie jutro na starcie kryterium (Grand Prix Prinzear), które odbędzie się na torze s... [ wiďż˝cej >> ]
 
Paweł Wasiński mistrzem Polski (2021-06-07)
170 amatorów ścigało się na torze "Poznań" Paweł Wasiński (z prawej) jedzie po tytuł mistrza Polski amatorów. Fot. Piotr Łabaziewicz 170 amatorów kolarstwa rywa... [ wiďż˝cej >> ]
 
Udany rewanż Mariusza Gila (2021-06-06)
Potworny upał lał się się dziś z nieba Mariusz Gil (z lewej), Grzegorz Grabarek i Michał Glanz podjeżdżają pod wieżę telewizyjną w Żerkowie. Fot. FOTOMTB.pl – Wygrałem dzisiaj po zacię... [ wiďż˝cej >> ]
 
Artur Kozal mistrzem Polski (2021-06-05)
Zawodnik z  Mosiny z najlepszym czasem Artur Kozal mistrzem Polski amatorów w jeździe indywidualnej na czas. Poznań, 5 czerwca 2021.  Fot. archiwum Artura Kozala 87 osó... [ wiďż˝cej >> ]
 
Oj, nie będzie łatwo! (2021-06-04)
Piotr Łącki autorem trasy w Żerkowie Maja Włoszczowska na prowadzeniu, za nią jedzie Katarzyna Solus-Miśkowicz. Mistrzostwa Polski MTB w Żerkowie, lipiec 2013. Fot. Piotr Kurek – Oj, n... [ wiďż˝cej >> ]
 
Kacper Kistowski dziś najszybszy (2021-06-03)
Czwartek kolarski poprzedził ważne wydarzenia na torze samochodowym "Poznań" Jakub Kędziora (od lewej), Kacper Kistowski i Paweł Jastrząb. Fot. Piotr Kurek Kacper Kistowski z Pac... [ wiďż˝cej >> ]
 
W niedzielę jedziemy do Żerkowa (2021-06-02)
Druga edycja Grand Prix Kaczmarek Electric MTB Pełna ekspresji jazda Andrzeja Kaisera z Bytowa (nr startowy 2) Podczas maratonu Grand Prix Kaczmarek Electric MTB w Nowej Soli. Nowa Sól... [ wiďż˝cej >> ]
 
Kolarskie święto w Poznaniu (2021-06-02)
Zawodnicy elity, orlicy i mastersi pojadą w Grand Prix Prinzwear Oni, czołowi mastersi - stali uczestnicy czwartków kolarskich, powalczą 8 czerwca z najlepszymi polskimi kolarzami i szoso... [ wiďż˝cej >> ]
 
 

Logo BCM Nowatex - Producent odzie�y rowerowej, sportowej, kolarskiej

EUROBIKE

 

 
WSTECZ HOME E-MAIL